Integracyjny wyjazd ministrantów z Rawy Mazowieckiej

12 LUTY 2018
Damian Pietrzak

Razem z dorosłymi opiekunami grupa liczyła 28 osób. Pojechali do Warszawy. – W stolicy byliśmy już kilka razy. Większość dzieci chciała odwiedzić miejsca, w których jeszcze nie były. Wspólnie z rodzicami wybraliśmy sanktuarium bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Na nas wszystkich zrobiło wielkie wrażenie – mówi o. Łukasz Nawotczynski CP, przeor rawskiego klasztoru pasjonistów i opiekun ministrantów w parafii.

Po Mszy św. w sanktuarium, podczas której wszyscy ministranci zgromadzili się przy ołtarzu, grupa udała się do muzeum, gdzie zgromadzono pamiątki po bł. ks. Jerzym. Większość młodych uczestników wyprawy dopiero w tym miejscu po raz pierwszy zetknęła się z postacią ks. Popiełuszki. Wrażenie na zwiedzających budziły m.in. meble z rodzinnego domu błogosławionego. I, co rzadko się zdarza w takich miejscach, można było ich dotknąć. Zapamiętali też przewodnika, który z charyzmą opowiadał o życiu kapłana męczennika. – Robił to bardzo ciekawie – przyznaje Wojtek Dominiak, szóstoklasista. – Pan przewodnik wręcz zachęcał, żeby dotknąć drzwi z domu ks. Popiełuszki – dodaje Julia, siostra bliźniaczka Wojtka.

Kolejnym punktem wyprawy do stolicy była Niewidzialna Wystawa. Uczestnicy, podzieleni na grupki, w całkowitej ciemności poruszali się po różnych pomieszczeniach, odczuwając świat jak osoby niewidome. – Po tej wizycie zrozumiałem, że chyba nie dałbym rady żyć, gdybym stracił wzrok – mówi szóstoklasista Piotr Ornafa. – Trochę bałem się ciemności. Trzeba było się trzymać ściany, żeby móc się poruszać – dodaje jego młodszy brat Radek.

Ponieważ każdy z wyjazdów ministranckich organizowanych przez parafię odbywa się według schematu „coś dla ducha i dla ciała”, po posiłku nadszedł czas na rekreację. Do zabawy na linach i trampolinach w parku rozrywki Stacja Grawitacja przyłączył się o. Łukasz. – W tej wyprawie chodziło nie tylko o integrację ministrantów, ale też integrację z kapłanem. Dla mnie ważne było, żeby czuli, że opiekun jest z nimi – mówi o. Nawotczyński.

Przeor przyznaje, że spotkał się z niecodzienną reakcją jednego z ministrantów. – Powiedział mi, że jeszcze takiego księdza, po papieżu, to nie widział. „Papież Franciszek kazał wyjść do ludzi i z ojcem to tak wygląda” – wspomina ze śmiechem o. Łukasz.

Tekst i zdjęcia dzięki uprzejmości redakcji łowickiej „Gościa Niedzielnego”.
Więcej o wydarzeniu na stronie internetowej „Gościa Niedzielnego