Pielgrzymka Absolwentek Szkół Sióstr Niepokalanek w Szymanowie

12 PAźDZIERNIK 2017
admin
W Szymanowie odbyła się Pielgrzymka Absolwentek Szkół Sióstr Niepokalanek. Na spotkanie przybyło ok. 100 pań, które uczęszczały do placówki na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Zjazd miał wymiar nie tylko towarzyski, ale przede wszystkim duchowy.
17 września od rana do szkoły przyjeżdżały panie, które spędziły w niej kilka lat życia. Spotkanie rozpoczęło się od przywitania przez matkę Wawrzynę oraz konferencji „Każdy ma swoje Westerplatte”, w której s. Benedykta przedstawiła drogę męczeństwa błogosławionych sióstr niepokalanek – Ewy Noiszewskiej i Marty Wołowskiej.
Następnie absolwentki w krótkiej prezentacji mogły zobaczyć, jak na przestrzeni lat zmieniała się szkoła, zarówno w wyglądzie, jak i w sposobie funkcjonowania. Panie nie ukrywały łez wzruszenia i nie szczędziły uśmiechu, wspominając szkolne czasy, również porównując je z obecnymi. Dla wielu z nich był to powrót do ich drugiego domu. Niektóre absolwentki przyjechały nawet z Nowego Sącza, gdzie znajduje się drugi klasztor niepokalanek.
– Kiedy wraca się po latach do domu, to są różne odczucia, a to jest nasz drugi dom – mówi Zula Mos, która ukończyła szkołę w 1959 roku. – Przywiązanie do sióstr, do miejsca, a przede wszystkim do Pani Jazłowieckiej zostało, dlatego wracam tu z radością. Ciężkie wspomnienia gdzieś zostały zapomniane, raczej pamiętam samo dobro, które tu otrzymałam. Siostry dbały – i nadal dbają – nie tylko o edukację, ale i o wychowanie. Zaszczepiły nam najważniejsze wartości w życiu, które są przydatne. Za to jestem im wdzięczna – dodaje pani Zula.
– Spędziłam w szkołach sióstr niepokalanek 8 lat, nie tylko w Szymanowie. Byłam także w internacie w Nowym Sączu. Takie były czasy, że z jednej strony rodzicie chcieli nam zapewnić dobre wychowanie, dobrą szkołę w czasach komunizmu, które nie były dobry czasem dla naszych rodziców – żyli w biedzie, bo mieli takie, a nie inne pochodzenie, w dodatku wojna zrobiła swoje. Szkoła w Szymanowie czy Nowym Sączu to była oaza spokoju i pewności – mówi Maria Wiercińska.
Tekst i zdjęcia dzięki uprzejmości redakcji łowickiej „Gościa Niedzielnego”.
Więcej o wydarzeniu na stronie internetowej „Gościa Niedzielnego”.

Podobne