List Biskupa Łowickiego na Niedzielę Chrystusa Dobrego Pasterza

9 MAJ 2019
Łukasz Antczak

Jezus, który powołuje, patrzy na nas z miłością

 

 

Czcigodni Bracia w kapłaństwie,

Osoby życia konsekrowanego,

Drodzy Bracia i Siostry,

 

W IV Niedzielę Wielkanocy obchodzimy Niedzielę Chrystusa Dobrego Pasterza. Sam Jezus używa tego porównania – widzi nas jako swoje owce, które dobrze zna, o które się troszczy i które chroni przed złem. Ci zaś, którzy należą do Chrystusa, znają Jego głos i słuchają wezwań, jakie do nich kieruje Dobry Pasterz (por. J 16, 27-30). To piękny obraz dialogu między Bogiem a człowiekiem. Wsłuchiwać się w Boży głos, to znaczy właściwie odczytywać swoje powołanie. Bóg bowiem wie, jaki jest cel naszej wędrówki, zna nasze talenty i nasze ograniczenia; zna głębię ludzkich pragnień, ale i płytkość naszych zamierzeń, gdy grzech opanuje serce człowieka.

Dziś słyszeliśmy o Pawle i Barnabie, którzy nauczali w Antiochii. Oto ludzie chętnie ich słuchali. Całe tłumy otwierały serca na ich zachęty do wytrwania w łasce. (por. Dz 13, 14. 43-52) Podobnie my, zasiądźmy wokół Słowa i spróbujmy otworzyć się na naukę dnia dzisiejszego.

 

  1. Spojrzenie na kapłaństwo

Pozwólcie, Moi Drodzy, że dzisiaj pochylę się razem z Wami nad tajemnicą kapłaństwa. Jest to w pewnym sensie odpowiedź na wezwanie św. Pawła, który zachęcał w jednym ze swoich listów: Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu (1 Kor 1, 26). Przypatrzmy się więc w szczególny sposób powołaniu kapłańskiemu. Dotykając istoty sakramentu święceń, trzeba pochylić się nad wielkością daru, który zostawił nam Jezus Chrystus, najwyższy i wiekuisty Arcykapłan. To w pewnym sensie spojrzenie na samego Chrystusa, który nadał kapłaństwu najgłębszy sens (por. Hbr 5, 1-10; 7, 24; 9, 11-28). Kapłani Starego Testamentu składali ofiary, by przebłagać Boga za ludzkie winy. Wierzono, że ludzki grzech trzeba jakoś naprawić, jakoś wynagrodzić Bogu, którego ten grzech obraża. Przelewano więc krew zwierząt i składano inne ofiary pokarmowe. Winę ludzką wypalał ogień trawiący ofiarę, a dym był znakiem modlitwy unoszącej się ku Bogu.

Jezus Chrystus, Jedyny pośrednik (por. 1 Tm 2, 5) nadał kapłaństwu nowy, głębszy sens. Zmieniając całą praktykę ofiarniczą biblijnego Izraela, sam stał się Ofiarą, którą jako Najwyższy Kapłan złożył za ludzkie grzechy. Jak pouczał prorok Izajasz: Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53, 5). Odtąd podczas każdej Mszy świętej uobecniamy tę Najświętszą Ofiarę; Jezus ciągle bierze na siebie nasze grzechy i przelewa swoją Przenajdroższą Krew.

Spojrzenie na kapłana i kapłaństwo może być bardzo różne. Odczuwamy to zwłaszcza w dzisiejszym świecie, który z taką łatwością podgląda innych, oskarża, patrzy z wyrzutem, czy karmi się sensacją. To ci m.in., którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem (1 Tm 5, 17). A ja pragnę podziękować wszystkim, którzy patrzą na kapłanów dostrzegając wielkość ich powołania. Dziękuję tym, którzy choć wiedzą, że kapłani noszą skarb w naczyniach glinianych ludzkich słabości i ograniczeń (por. 2 Kor 4, 7), to wciąż zachowują w swoich sercach wielki szacunek dla kapłaństwa. Wiem, że tej życzliwości jest wciąż bardzo dużo. Dziękuję za każde dobre słowo i modlitwę w intencji powołań i powołanych. Dziękuję również za każde wypowiedziane na widok księdza pozdrowienie: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Chwalimy w ten sposób samego Chrystusa i dajemy świadectwo naszej wierze. Dziękuję
za wszelką życzliwość i Wasze zaangażowanie w sprawy Kościoła.

  1. Spojrzenie na Jezusa

Myśląc o kapłaństwie patrzymy cały czas na Jezusa Chrystusa, którego Ojciec uświęcił i posłał na świat (por. J 10, 36). To spojrzenie jest wciąż tak bardzo ważne. I chyba nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o doświadczeniu Adoracji Najświętszego Sakramentu. Jest to modlitwa niełatwa, zwłaszcza, gdy trwamy w milczeniu. Można powiedzieć, że pozornie nie podejmujemy w ogóle działania. Nie jest to jednak żaden duchowy letarg. Przeciwnie, dzięki mojemu milczeniu, mogę wsłuchiwać się w Boga, to On działa. Patrzę i słucham. Otwiera się moje serce, a Bóg je rozszerza, bym mógł przyjąć jeszcze więcej łask. Oddaję mój czas Bogu. Oddaję Mu cześć w Duchu i prawdzie (por. J 4, 24). Wpatrzony w Jezusa, czerpię z Niego żywotne siły.

Pozwólcie, że wrócę na chwilę do opisu Męki Pańskiej. Gdy św. Piotr zaparł się trzy razy swojego Mistrza, był taki moment, w którym spojrzenia Jezusa i Piotra na chwilę się spotkały. To był ten moment – moment uzdrawiającej adoracji, która przemieniła serce Piotra. Gorzko zapłakał nad swoim grzechem, ale już nie koncentrował się na sobie, tylko na Jezusie, który spojrzał na niego z miłością (por. Mt 26, 69-73). Także podczas adoracji Najświętszego Sakramentu możemy spojrzeć na Jezusa. Pozwólmy, by nasze spojrzenia spotkały się. Pozwólmy Bogu działać. Zachęcam Was bardzo gorąco, Moi Drodzy, szukajcie adoracji i w ciszy modlitwy oddawajcie Jezusowi to, co w Was krzyczy, co jest Waszym cierpieniem i trudem, ale też mówcie Mu o swoich radościach i nadziejach. Pamiętajcie, że Jezus jest Dobrym Pasterzem, który spogląda na nas z perspektywy Krzyża, a to znaczy, z perspektywy miłości (por. J 12, 32). Otaczajcie wciąż modlitwą Waszych kapłanów, by trwali w wierności i miłości wobec Boga. Wspierajcie ich zwłaszcza wtedy, gdy przeżywają duchową walkę i zmaganie ze słabością.

 

  1. Spojrzenie na powołanych

Pochylając się nad tajemnicą kapłaństwa, nie sposób nie wołać do Pana o nowe, liczne i święte powołania do kapłaństwa i życia zakonnego zwłaszcza dla naszej diecezji. Nie wątpię, że w wielu Waszych sercach jest dużo Bożego entuzjazmu, chęci oddania się Jezusowi, zrobienia dla Niego czegoś szczególnego. A z drugiej strony może towarzyszyć temu zapałowi lęk i obawa – czy dam radę? Czy wytrwam całe życie? Czy gdy przyjdą szare, codzienne dni, wciąż będę wierny? Takie obawy są czymś normalnym. Człowiek zawsze ma za mało sił i duchowych zasobów. Ale przecież nie jedynie mocą ludzką zdobywamy wyżyny duchowości, nie dzięki własnym siłom wypełniamy powołanie. Pisał św. Paweł w jednym ze swoich listów: Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4, 13). I możemy dopowiedzieć w nawiązaniu do tych słów: Wszystko mogę w Tym, który mnie powołuje.

Cieszę się z inicjatywy modlitwy powołaniowej, która zaprasza każdą wspólnotę parafialną, by w konkretnym dniu wypraszała nowe powołania kapłańskie i zakonne dla naszej diecezji. Trwajmy wiernie w naszej modlitwie, niech budzi ona nowy powiew Ducha. To będzie ciągła pamięć o słowach samego Jezusa: Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Mt 9, 38).

I na koniec jeszcze jedna prośba. Drogi Młody Przyjacielu, jeśli w sercu słyszysz Jego głos, to nie uciekaj przed tym wołaniem, nie zagłuszaj swojego serca, ale odważnie i z ufnością powtórz za prorokiem Izajaszem: Oto ja, poślij mnie! (Iz 6, 8). I możesz dodać za młodym Samuelem: Oto jestem: przecież mię wołałeś (1 Sm 3, 5). Pamiętaj, że Ten, który powołuje, patrzy na nas ze szczególną miłością. Wyrusz w niepowtarzalną przygodę z Jezusem, który nieustannie przemierza drogi ludzkich losów i wzywa: Pójdź za Mną (Łk 18, 22). Pójdź za Mną… Jeśli chcesz.

 

Drodzy Siostry i Bracia,

Na Boże dzieło troski o powołania i powołanych przyjmijcie błogosławieństwo: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego

 

                                    + Andrzej Franciszek Dziuba