Wspólnota Braci Sług Bożego Miłosierdzia

23 STYCZEń 2019
Janusz Szwarocki

Pół roku temu od ordynariusza łowickiego dostali zielone światło na tworzenie wspólnoty. O tym, że takie zgromadzenie będzie, dowiedzieli się od samego Jezusa. Czy staną u jego początku? Bóg to wie i im to wystarcza.

W Rybnie tworzy się Wspólnota Braci Sług Bożego Miłosierdzia. Biskup Andrzej F. Dziuba, podpisując stosowne dokumenty otwierające braciom drogę do zamieszkania w diecezji łowickiej, dalsze losy wspólnoty zawierzył Bożej opatrzności. Za pół roku, 1 lipca, w święto Bożej Opatrzności, braci Aarona, Sylwestra i Eliasza przedstawiono i powitano w parafialnym kościele św. Bartłomieja Apostoła. Zostali przyjęci jak swoi, jak najbliższa rodzina sióstr służebnic Bożego Miłosierdzia. Podczas Mszy św. otoczono ich modlitwą i obdarowano trzema dębami. Dziś mają dom, którego nie budowali, ogród, którego nie sadzili, studnię, której nie kopali, a na dodatek zalążek dębowego lasu i kota przybłędę. Jak na początek, to całkiem sporo.

Przestrzenią i miejscem, pierwszych spotkań braci był Krąg Bożego Miłosierdzia, duchowa rodzina zebrana wokół Wspólnoty Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia, do którego wszyscy trzej należeli. – Nie mamy wątpliwości, że nasze spotkanie to działanie Pana Boga.  Widując się przy różnych okazjach, poznaliśmy, że mamy podobne pragnienia, które Bóg wlewał nam w serca. Wszystko zaczęło zmierzać w kierunku wspólnoty – mówi o. Aaron, przełożony.

Biskup ordynariusz nie ukrywa, że na początku „utrudniał braciom życie”, że stawiał wymagania i stopował pragnienia. – Źródłem tej nowej wspólnoty, jak mówią kapłani, jest „Dzienniczek”. Ich postawa jest odpowiedzią na niego, podobną do tej, jaką dały siostry – mówi bp Dziuba.  – Cieszę się, że jako kapłani chcą być użyteczni dla innych. Tworzenie wspólnoty wymaga jednak czasu, spokoju i namysłu. Wszyscy mają moją zgodę na pobyt na terenie diecezji. W ramach jurysdykcji z troską patrzymy na to, jak realizują się, jak wpisują się w diecezję. Na dziś cieszymy się z obecności braci i wierzymy, że Duch Święty umocni ich do wiary i życia konsekrowanego – dodaje biskup.

Od kilku tygodni bycie blisko Jezusa jest częstsze, pełniejsze. Braciom udało się bowiem zbudować w domu kaplicę, którą 8 grudnia poświęcił bp Dziuba. Od tego czasu, jak zapewniają, zmienił się klimat domu, bo jest w nim Pan. Obecnie, po okresie wzmożonej aktywności, bracia usuwają się nieco na bok. – Wspólnie z siostrami rozpoznajemy, że centrum naszej wspólnoty jest Jezus Eucharystyczny, którego chcemy otoczyć nieustanną adoracją. Często staramy się przy Nim być. Każdy z nas kilka godzin spędza w kaplicy. Przez pierwsze pół roku chcieliśmy się dać poznać w diecezji przez posługę. Dużo jeździliśmy, głosiliśmy rekolekcje, zastępowaliśmy księży. Dziś wiemy, że potrzeba nam więcej wyciszenia i modlitwy, dlatego postanowiliśmy, że każdego dnia na miejscu będzie dwóch z nas – mówi o. Aaron.

Mieszkający pod jednym dachem ojcowie przybyli z trzech różnych kierunków.  Ojciec Aaron jest z prowincji Wniebowzięcia NMP z Zakonu Braci Mniejszych z Katowic. Ksiądz Marcin Modrzyński – dziś o. Eliasz – od 8 lat jest kapłanem diecezji gnieźnieńskiej. Niezwykle prężny duszpasterz, zaangażowany w koordynacje Odnowy w Duchu Świętym, opiekun Szkoły Nowej Ewangelizacji. Jako jedyny nie składał jeszcze ślubów zakonnych. – To jest czas mojego rozeznawania. Będąc tu, mam w sobie taką wolność, że mogę wrócić – przyznaje. Wolę Jezusa rozeznaje także o. Sylwester Maćkiewicz, misjonarz oblat Maryi Niepokalanej.

 

Tekst i zdjęcia dzięki uprzejmości redakcji łowickiej „Gościa Niedzielnego”.
Więcej o wydarzeniu na stronie internetowej Lowicz.gosc.pl