Studniówka w Szymanowie

14 STYCZEń 2019
Janusz Szwarocki

Początek roku niesie za sobą ważne wydarzenia dla tegorocznych maturzystów. W całym kraju odbywają się bale studniówkowe. Także w katolickich szkołach w diecezji łowickiej rozpoczął się „sezon studniówkowy”.

Pierwszy polonez wybrzmiał w szkole w Szymanowie.Tradycyjnie bal poprzedziła Eucharystia w kaplicy Pani Jazłowieckiej, której przewodniczył ks. Paweł Kozakowski. 19 maturzystek zaczęło odliczanie do egzaminu dojrzałości. W tym ważnym dla dziewcząt dniu towarzyszyli im rodzice, przyjaciele oraz siostry niepokalanki, dla których to także ważna uroczystość.

– Jesteśmy z dziewczynami codziennie. Widzimy jak przez trzy lata pobytu w liceum zmieniają się. Dla nas jest to wielka radość i duma patrzeć na nie, jak z nieśmiałych dziewczynek zmieniły się w piękne, pewne siebie, dojrzałe kobiety. Dziś widać to szczególnie w ich zachowaniu, stroju, blasku, który mają w sobie – mówiła s. Rozalia.

Dziewczęta zachwycały przybyłych gości. W długich wieczorowych sukniach, subtelnych makijażach, misternie upiętych włosach prezentowały się nienagannie. Także zatańczony przez nie polonez był bez zarzutów. O salę balową, a także wystrój pomieszczeń dziewczyny zadbały same.

– Wszystko, co dziś się tu dzieje jest naszym wspólnym dziełem. Dziewczyn i sióstr. Nie ma piękniejszego miejsca na taki bal niż pałac, w którym na co dzień mieszkamy, uczymy się, spędzamy czas. Dzięki temu mogłyśmy zaprosić naszych bliskich „do siebie”, na przyjęcie, które same przygotowałyśmy od dekoracji sali aż po nakrycie stołu. Wiemy, że wszystko się uda, bo same nad tym czuwałyśmy. To też dla nas ważna lekcja i taki pierwszy egzamin dojrzałości – mówi Małgosia Dzięgielewska.

Bal w klasztorze jest już tradycją szkoły. – Studniówki są wszędzie, także w katolickich szkołach. Te bale są potrzebne po to, by młodzi „wyszaleli się”, spędzili wspólnie czas na zabawie, tańcach, by później mogli skupić się na przygotowaniu do matury. Jest jeszcze sporo czasu, choć będzie to intensywny okres przygotowań, ale dziś niech nie zawracają sobie tym głowy. Niech tańczą, cieszą się i korzystają z tych chwil – mówi s. Bogna, dyrektorka Liceum.

Po uroczystym polonezie dziewczęta poprosiły swoich ojców o „pierwszy” taniec. Dumni ojcowie z radością, ale i wzruszeniem zatańczyli z córkami, a mamy z ich partnerami. Wspólne zdjęcia, zabawa i taniec trwały do rana.

 

Tekst i zdjęcia dzięki uprzejmości redakcji łowickiej „Gościa Niedzielnego”.
Więcej o wydarzeniu na stronie internetowej Lowicz.gosc.pl