Maków. Po raz pierwszy, nieostatni
Maków w uroczystość Objawienia Pańskiego po raz pierwszy w swojej historii stał się przestrzenią barwnego i głęboko duchowego Orszaku Trzech Króli. Było to wydarzenie, które połączyło liturgię, katechezę, świadectwo wiary i radość wspólnego bycia razem. Ulice miejscowości zamieniły się w drogę prowadzącą do Betlejem – drogę nadziei, którą przeszli całymi rodzinami mieszkańcy parafii i gminy.
Świętowanie rozpoczęło się Eucharystią, sprawowaną w uroczystej oprawie. Już na jej początku wybrzmiało, że orszak nie jest jedynie widowiskiem, lecz modlitwą w drodze. Ks. Patryk Cieślak, wikariusz parafii i główny inicjator wydarzenia, podkreślał, że tegoroczny orszak wpisuje się w szczególny moment w życiu Kościoła – dzień zamknięcia roku jubileuszowego, przeżywanego pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”. – Takimi pielgrzymami byli także Mędrcy ze Wschodu. Wyruszyli w drogę, nie wiedząc wszystkiego, ale ufając światłu, które ich prowadziło – przypominał.
Po Mszy św. wierni wyruszyli w orszaku ulicami Kasztanową, Główną i Akacjową, kierując się ku hali sportowej. Na czele pochodu niesiona była gwiazda, za którą podążali Trzej Królowie, osoby w strojach ludowych, Święta Rodzina, św. Mikołaj, Orkiestra Dęta OSP w Makowie oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy – dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy.
Po dotarciu do hali sportowej nastąpiła dalsza część świętowania. W centrum znalazła się scena Betlejem. Tam Trzej Królowie oddali pokłon Nowonarodzonemu i złożyli dary – złoto, kadzidło i mirrę. Każdy gest był opatrzony krótkim komentarzem i poetycką refleksją, zachęcającą uczestników, by zapytać samych siebie o własny dar składany Jezusowi, w którego rolę wcielił się malutki Jaś.
Więcej o wydarzeniu na stronie: lowicz.gosc.pl
Tekst i zdjęcie dzięki uprzejmości redakcji łowickiej „Gościa Niedzielnego”


