Głowieńskie Misterium Męki Pańskiej

19 KWIECIEń 2019
Janusz Szwarocki

Przez Święte Triduum Paschalne przeprowadzimy czytelników „Gościa Łowickiego” razem z aktorami Zbrzeźniańskiego Stowarzyszenia św. Jana Bosko z Głowna.

Trwamy w Wielkim Tygodniu. Wielki Czwartek to dzień, w którym wspominamy ustanowienie Eucharystii. W przeddzień swojej męki Jezus spożył ze swoimi uczniami ostatnią wieczerzę, pozostawiając siebie w symbolu chleba i wina. Zanim jednak to uczynił, obmył stopy apostołom, mimo sprzeciwów Piotra (J 13, 1–15).

W Kościele w Wielki Czwartek sprawuje się tylko dwie Eucharystie. Jedna z nich – Msza Krzyżma – odprawiana jest jedynie w katedrach. Druga zaś – Msza Wieczerzy Pańskiej – jest pamiątką ostatniej wieczerzy. W wielu kościołach kapłani podczas sprawowania Mszy św. dokonują obrzędu mycia nóg wybranym wiernym. Czynią to na pamiątkę gestu Jezusa.

Te sceny przedstawili na początku misterium Męki Pańskiej aktorzy Zabrzeźniańskiego Stowarzyszenia św. Jana Bosko. Podczas przedstawień granych w parafii św. Maksymiliana w Głownie, ale także parafii Bożego Miłosierdzia w Zakopanem-Cyrhli, grupa wiernie odwzorowała wydarzenia sprzed prawie dwóch tysięcy lat. Choć aktorzy nie są profesjonalistami, ich zaangażowanie, oddanie i gra aktorska na bardzo wysokim poziomie sprawiła, że przedstawienie zmieniło się w formę modlitwy.

W scenę ostatniej wieczerzy zaangażowana była także publiczność, która otrzymała od apostołów bochenki chleba – z zadaniem, by podzielić się nim dalej z osobami obok. – To niby nic. Aktorzy dają chleb, mam go podać dalej. Ale w tym momencie uświadomiłam sobie, że chleb to tylko symbol. Ja wybrałam Jezusa i mam Go nieść dalej. Człowiek nie ma czasu pochylić się nas sensem symbolu, nie ma czasu czytać słowa. Dziś zatrzymałam się i zrozumiałam, co robię nie tak. Przyjmuję, ale nie przekazuję dalej. Czas to zmienić – komentowała misterium Jadwiga Zagrajek, mieszkanka Głowna.

 

Tekst i zdjęcia dzięki uprzejmości redakcji łowickiej „Gościa Niedzielnego”.
Więcej o wydarzeniu na stronie internetowej Lowicz.gosc.pl