Dzień Dziecka Utraconego w Nowym Mieście nad Pilicą

16 PAźDZIERNIK 2018
Janusz Szwarocki

W Nowym Mieście nad Pilicą obchodzono Dzień Dziecka Utraconego. W modlitwie polecano ponad 40 dzieci.

W parafii pw. Opieki Matki Bożej Bolesnej od 3 lat, 15 października odbywają się Msze św. w intencji dzieci utraconych, a także ich rodziców. Także i w tym roku, w poniedziałek rodzice, którzy stracili swoje dzieci zgromadzili się na wspólnej modlitwie.

Z inicjatywą i potrzebą wspólnej modlitwy za dzieci, które odeszły już do domu Pana wyszły dwie kobiety, matki, które po śmierci swoich dzieci nie mogły znaleźć wspólnoty, gdzie mogłyby podzielić się bólem, poszukać wsparcia. – Mój syn popełnił samobójstwo. Miał 17 lat – mówi Agnieszka Sołtysik.  – Mój Kuba zaginął. Szukaliśmy go przez cztery tygodnie. W Boże Narodzenie miną 4 lata, jak znaleźliśmy jego ciało. Miał 20 lat – mówi Justyna Kazała.– Najgorszy był pierwszy raz, pierwsza Msza za zmarłego syna. Zaprosiłam Agnieszkę, która przeżywała podobną stratę, bo w sumie zostałyśmy z tym same. Szukałyśmy razem grupy wsparcia w Internecie. U nas czegoś takiego nie było, ale znalazłyśmy Mszę w intencji dzieci utraconych u Dominikanów na Służewiu. Po tej Mszy otworzyłyśmy się, zwróciłyśmy do Pana Boga i postanowiłyśmy, by takie Msze były i u nas – mówił pani Justyna.

Od trzech lat tego dnia rodzice gromadzą się w świątyni na modlitwie przynosząc zdjęcia swoich dzieci. Na zdjęciach widniały twarze w różnym wieku. Dla rodziców ból nie rozróżnia wieku. Figurki aniołków przypominają o dzieciach, które odeszły do Pana w wyniku poronienia lub komplikacji porodowych. W poniedziałek przed ołtarzem ustawiono ok. 20 fotografii, lecz wielu rodziców nie ma jeszcze odwagi, by mówić o starcie, przynieść zdjęcie. – Jest ciężko, mimo, że minęły trzy lata od samobójstwa mojej córki. Zakochała się nieszczęśliwie. Nic nie mówiła, nie rozmawiała z nami, pomagała wszystkim dookoła sama nie szukając pomocy  mówi jedna z matek.

Eucharystii przewodniczył ks. Jakub Kita, wikariusz parafii. – Po co rodzić się, żyć, uczyć, dorastać, pracować, skoro i tak umrzemy? Te pytania rodzą się w głowie każdego człowieka. Pytają wszyscy niezależnie od tego czy wierzą, czy nie. Zadajemy takie pytania i mamy do tego prawo, tak jak i mamy prawo usłyszeć odpowiedź. Ale nie ma takiej osoby na ziemi, która nam da taką odpowiedź. Ani ja, ani ks. proboszcz, ani nawet papież. Tylko Bóg może nam odpowiedzieć. – mówił ks. J. Kita. – Jedno jest pewne. Bóg nie zostawia nas samych w tej sytuacji. Daje nam dzisiejsze spotkanie, w czasie którego możemy modlić się za te wszystkie Anioły i za was drodzy rodzice, dziadkowie, rodzeństwo. Wierzymy, że te dzieci już orędują za nami w niebie – mówił kaznodzieja.

W modlitwie różańcowej ponad 40 dzieci klęcząc przed Najświętszym Sakramentem tuż obok fotografii zmarłych polecało ich w modlitwie. Wraz z dziećmi modlili się zgromadzeni wierni, proboszcz parafii ks. Mariusz Zembrzuski, a przede wszystkim rodziny utraconych dzieci.

 

Tekst i zdjęcia dzięki uprzejmości redakcji łowickiej „Gościa Niedzielnego”.
Więcej o wydarzeniu na stronie internetowej lowicz.gosc.pl