Bo, nie ma jak u Mamy…

10 CZERWIEC 2019
Janusz Szwarocki

Mężczyźni (część z nich ze swoimi małżonkami) z Koła Różańcowego Św. Jacka przy łowickiej Parafii pw. Chrystusa Dobrego Pasterza, wraz ze swoim moderatorem ks. Michałem Szkupińskim, spędzili sobotnie przedpołudnie w Niepokalanowie w Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Wszechpośredniczki Łask i św. Maksymiliana Marii Kolbego.

Pielgrzymkę rozpoczęła osobista modlitwa, chwile skupienia w Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu, będącej częścią Światowego Centrum Modlitwy o Pokój. Najważniejsze, Eucharystia współcelebrowana przez ks. Michała w najstarszym budynku w klasztorze, starej kaplicy, sanktuarium św. Maksymiliana, to dziękczynienie za wspólnotę różańcową, a zarazem prośba o potrzebne łaski dla jej członków i ich rodzin. Bardzo interesujące okazało się słowo skierowane do wszystkich obecnych na Mszy Św. przez brata Maksymiliana Owsianego. Franciszkanin, z nieukrywanym zachwytem opowiadał o małym Mundku i o tym kto z Niego wyrósł, o zapale, uporze, człowieka wiernie, do końca, oddanego Maryi.

Przysłowiową wisienką okazała się możliwość współuczestniczenia w odbywającym się w Niepokalanowie spotkaniu formacyjnym Wojowników Maryi, prowadzonym przez ks. Dominika Chmielewskiego SDB. Modlitwa kilkuset mężczyzn, z różańcami w rękach, oddanych bez reszty Maryi, kochających Boga, to przepiękny i pokrzepiający widok dla każdego serca, nie tylko męskiego.

Tekst: Marek Napieraj

Zdjęcia: Mariola Szwarocka-Napieraj