„Paczka dla łowickiego bohatera – Sybiraka”.

19 GRUDZIEń 2017
Damian Pietrzak

Przed zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia społeczność Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 Rolniczego Centrum Kształcenia Ustawicznego w Łowiczu zorganizowała akcję „Paczka dla łowickiego bohatera – Sybiraka„.

Inicjatorami byli nauczyciele Elżbieta i Grzegorz Chojnaccy oraz Szkolne Koło Wolontariatu. Od początku grudnia prowadzono zbiórkę wśród młodzieży. Okazało się, że zebrane środki pozwoliły przygotować świąteczne dary dla dwóch osób.

G. Chojnacki z  Kingą Flis i Wojciechem Charkiewiczem odwiedzili już Janinę Straszyńską z Łowicza. Młodzież założyła łowickie stroje. Przekazali również świąteczną paczkę, jako dar od całej społeczności ZSP Nr 2 RCKUiP w Łowiczu.
Składały się na nią produkty, wcześniej wskazane przez panią Janinę – miód, soki i gorzkie czekolady. Gospodyni ucieszyła się z otrzymanych kwiatów i przygotowanej przez uczniów kartki świątecznej z życzeniami. Opowiedziała też swoją historię.

Urodziła się w 1932 r. w miejscowości Dałanie jako córka Piotra i Zofii Żurawskich. Do wkroczenia wojsk sowieckich na wschodnie tereny Rzeczypospolitej żyła w miejscowości Słobódka koło Brasławia (tereny dzisiejszej Litwy). Jej ojciec został aresztowany w 1939 r. i uznany przez Sowietów za kułaka, dodatkowo naraził się nowej władzy odmową współpracy. Został skazany na długoletni pobyt w łagrach, a pani Janina jako 7-letnie dziecko wraz z pozostałą rodziną została wywieziona do pracy w kołchozie na południu Kazachstanu.
Tam żyła i pracowała ciężko aż do 1956 rokuj. Doświadczyła trudu, biedy i tęsknoty za ojczyzną. Pracowała na plantacji bawełny, która była sztucznie nawadniana z nieistniejącego już jeziora Aralskiego. Wspominała długie i upalne dni pracy nazywane „truda dzień”.
Żyła tam w kołchozie z ludźmi aż 23 różnych narodowości, również zmuszonych do przymusowej pracy przez sowiecki reżim. Wszystkich zesłańców łączyła bieda, cierpienie i tęsknota za swoją ojczyzną. Zdarzało się, że wspólne śpiewali, a czasami również wspólnie modlili się.

Rozmówczyni podkreśliła, że codzienna modlitwa różańcowa z rodziną dawała wszystkim siły, żeby wytrwać na zesłaniu. Pani Janina ze wzruszeniem mówiła o swojej mamie, która często niedojadała, byleby wyżywić swoje dzieci. Zwróciła się również z prośbą do uczniów, żeby szanowali i kochali swoich rodziców.
Po śmierci Stalina nastąpiła pewna zmiana w podejściu sowieckiej władzy do zesłanych Polaków i pojawiła się szansa na powrót do wytęsknionej ojczystej ziemi. Po długich staraniach ostatecznie w 1956 r. wreszcie mogła wrócić do Polski. Dziś 85-letnia łowicka Sybiraczka jest wdzięczna Bogu i mamie za szczęśliwy powrót z tego wieloletniego zesłania. Odrzuciła możliwość wyjazdu i życia w USA przedkładając ponad wszystko ojczystą polską ziemię swych przodków.

Wkrótce uczniowie zamierzają odwiedzić drugiego łowickiego Sybiraka – Zbigniewa Szczerbuka.

Tekst i zdjęcia dzięki uprzejmości redakcji łowickiej „Gościa Niedzielnego”.
Więcej o wydarzeniu na stronie internetowej „Gościa Niedzielnego„.

Podobne