Homilia na Mszy świętej pogrzebowej Biskupa Alojzego Orszulika SAC

4 MARZEC 2019
Janusz Szwarocki

Abp Władysław Ziółek

Homilia na Mszy świętej pogrzebowej

Biskupa Alojzego Orszulika SAC

Łowicz, 1 marca 2019 r.

 

  1. 1. Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity [J 12, 24].

Te słowa wypowiedział Chrystus w przededniu swej męki. Zapowiadały one Jego uwielbienie przez śmierć. To przecież właśnie On stał się pszenicznym ziarnem, które umierając wydało plon obfity: przebłaganie, odkupienie, pojednanie, usprawiedliwienie i zbawienie. Odnosimy to porównanie przede wszystkim do naszego Pana, ale również – zgodnie z Jego zamysłem – do wszystkich, którzy by chcieli Mu służyć, którzy odważą się za Nim pójść: a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa [J 12, 26]. Ta wielka tajemnica śmierci i odradzającego się życia musi się urzeczywistnić w doświadczeniu uczniów Chrystusa – jest to bowiem warunek wszelkiej prawdziwej duchowej płodności. Podążamy więc śladami naszego Pana, stając się niezwykłym w swej wymowie Ludem Bożym, zagłębionym w modlitwie Kościoła, który – niby łan dojrzewającej pszenicy – gotowy jest do wydania ziarna. Jakże byśmy chcieli dla świata, dla umiłowanej ziemi ojczystej stać się owym ewangelicznym ziarnem, które wpadłszy w ziemię przynosi plon obfity! Ale czy jesteśmy gotowi, naśladując naszego Mistrza, najpierw obumrzeć?

  1. 2. Być człowiekiem – znaczy kroczyć na spotkanie śmierci. Być człowiekiem – znaczy musieć umrzeć, bo umieranie jest czymś naturalnym i koniecznym. A jednak, jak silne jest w każdym z nas pragnienie życia, które umieranie czyni czymś niezgodnym z logiką, które nie pozwala nam zgodzić się na umieranie, które czyni nasze życie ucieczką przed śmiercią. Ale na tym świecie żyć znaczy umierać. Dlatego Syn Boży stał się człowiekiem i także zmierzał ku śmierci. Czyż całe życie nie szedł do Jerozolimy, gdzie miało spełnić się wszystko, co napisali prorocy o Synu Człowieczym [Łk 18, 31]? Czy nie powtarzał swoim uczniom, że musi tam iść – do swojego umiłowanego Miasta – choć zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie, którzy skażą Go na śmierć i wydadzą poganom [Mk 10, 33]? Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko […], aby przewodnika naszego zbawienia udoskonalił przez cierpienie [Hbr 2, 10]. Ziarno Jego życia musiało obumrzeć, aby mogły się ukazać przeobfite owoce Jego śmierci.
  2. 3. O duchowej płodności życia ludzkiego pięknie pisze św. Paweł: nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I z owoców obumierającego ziarna każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.

Te myśli towarzyszą nam dzisiaj, podczas tej żałobnej liturgii, w czasie której miłosiernemu Bogu polecamy zmarłego biskupa Alojzego Orszulika, pierwszego biskupa Świętego Kościoła Łowickiego. Obrzędy pogrzebu na taką chwilę przeznaczają specjalną modlitwę zanoszoną przed tron Boży, aby zmarły, który został obdarzony biskupią godnością i otrzymał udział w kapłaństwie Apostołów, któremu została powierzona troska o Kościół wszedł do radości swojego Mistrza i otrzymał nagrodę za apostolskie trudy. Ta modlitewna prośba jednoczy nas wszystkich, zebranych w tej czcigodnej łowickiej katedrze, pozwalając nam – na miarę naszych ludzkich, z pewnością niedoskonałych ocen – jeszcze raz przed Bogiem wspomnieć życie i owoce życia zmarłego pasterza Kościoła Łowickiego.

  1. 4. Przyszedł na świat 21 czerwca 1928 r. w Baranowicach, na Śląsku, jako jedno z siedmiorga dzieci w rodzinie Józefa i Rozalii Orszulików. W tej śląskiej rodzinie modlitwa i praca nadawały życiu wymiar zarówno doczesny, jak i wieczny, wyznaczały hierarchię wartości, dawały mocne fundamenty życia chrześcijańskiego, scementowane wzajemną miłością. W takim środowisku Alojzy uczył się, że nikt nie żyje dla siebie i że życie tylko wtedy ma głęboki sens, kiedy jest ostatecznie życiem dla Pana. To przekonanie umocnił w nim niełatwy czas okupacji niemieckiej i sowieckiej.

Mając dwadzieścia lat wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego Księży Pallotynów w Chełmie nad Wisłą, gdzie zetknął się z charyzmatem, duchowością i apostolstwem św. Wincentego Pallottiego. Już wtedy zrozumiał, że potrzeba obumierania; duszpasterstwo bowiem wymaga poświęcenia, aby można było szerzyć wiarę i ożywiać miłość w świecie. Profesję złożył 8 września 1953 r., święcenia kapłańskie przyjął 22 czerwca 1957 r. z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski. Dalej były studia specjalistyczne z prawa kanonicznego i kilkudziesięcioletnia praca dydaktyczna wykładowcy prawa kanonicznego w Seminarium Pallotyńskim w Ołtarzewie.

  1. 5. Pogłębiona znajomość prawa okazała się przydatna i niejednokrotnie zbawienna w ciągu długoletniej pracy w Sekretariacie Episkopatu Polski, którą rozpoczął w 1962 roku, i gdzie pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji m.in. dyrektora Biura Prasowego, a także sekretarza pomocniczego Episkopatu. Przez 30 lat był najbliższym współpracownikiem abp. Bronisława Dąbrowskiego, ówczesnego sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski, a potem jego zastępcą. Cieszył się również wielkim zaufaniem księdza prymasa Stefana Wyszyńskiego i jego następcy prymasa Józefa Glempa.

Aby przybliżyć ten szczególny czas jego kapłańskiej służby, chciałbym przywołać słowa abp. Henryka Hosera. W ramach homilii z okazji 80. rocznicy urodzin bp. Alojzego powiedział m. in.: w Sekretariacie Episkopatu Polski ksiądz Orszulik nabył i rozwinął […] umiejętność negocjacji i dyplomatycznego mistrzostwa na styku Kościoła i Państwa. Państwa komunistycznego. Posiadający znakomitą znajomość historii Polski powojennej, nie tylko w oparciu o dokumenty, ale i z autopsji, był dla partyjnych interlokutorów przeciwnikiem groźnym. Znajomość materii, logiczna poprawność, błyskotliwa inteligencja pozwalały mu wyczuć pułapki, ominąć płycizny, dostrzec drogi alternatywne, w niczym nie ustąpić w sprawach zasadniczych. A że łączył te cechy ze zdrowym rozsądkiem i poczuciem humoru, zdobywał dla sprawy Kościoła tam, gdzie inni okazywali się bezsilni.

Ten okres życia bp. Alojzego to m. in. udział w Komisji Wspólnej Przedstawicieli Episkopatu Polski i Rządu PRL, Komisji Mieszanej Stolicy Apostolskiej i Episkopatu Polski ds. nawiązania stosunków dyplomatycznych między Watykanem a Polską, to udział w obradach Okrągłego Stołu, prace w Kościelnej Komisji Konkordatowej, czy wreszcie negocjacje z władzami PRL dotyczące pierwszych pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. Służba spleciona nierozłącznie z ważnym etapem naszej historii – dochodzenia do niepodległości Polski i wolności Kościoła, co zresztą udokumentował i opublikował w książce Czas przełomu. Bo to rzeczywiście był czas przełomu, o którym bp. Alojzy napisał: Ważne dla nas było osiągnięcie celu, zachowanie swojej tożsamości i godności. To nam się udało. System totalitarny – komunistyczny – upadł, rozpoczęło się budowanie demokratycznego państwa.

  1. 6. 8 września 1989 roku Jan Paweł II mianował ks. Alojzego Orszulika biskupem pomocniczym diecezji siedleckiej, a 25 marca 1992 roku pierwszym biskupem nowoutworzonej w tym samym dniu diecezji łowickiej. Na tym stanowisku pozostał do przejścia na emeryturę 27 marca 2004 roku.

W adhortacji Pastores gregisO biskupie słudze Ewangelii Jezusa Chrystusa dla nadziei świata – Jan Paweł II przypomniał, że zadaniem biskupa jest w szczególności być prorokiem, świadkiem i sługą nadziei. Biskup jest prorokiem, świadkiem i sługą […] tam gdzie brak nadziei, gdzie wiara podawana jest w wątpliwość i gdzie wskutek braku nadziei słabnie również miłość. Nadzieja, szczególnie w czasach narastania niedowiarstwa i obojętności, jest bowiem ważną podporą dla wiary i skuteczną zachętą dla miłości. […] Opierając się na słowie Bożym i trzymając się mocno nadziei, która jest jakby bezpieczną i silną kotwicą, sięgającą nieba, biskup jest pośród swojego Kościoła czujnym strażnikiem, odważnym prorokiem, wiarygodnym świadkiem i wiernym sługą Chrystusa [nr 3].

  1. 7. Te słowa Jana Pawła II – w moim przekonaniu – dobrze streszczają posługę pasterską biskupa Alojzego w Kościele łowickim. Już w pierwszym liście pasterskim skierowanym do diecezjan pisał: „Chcę być pasterzem wszystkich na wzór – Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela. Chcę się troszczyć o wszystkie owce owczarni łowickiej, o zdrowe i chore, kalekie, ułomne, cierpiące, zagubione i te, które zaginęły; chcę doprowadzić do Boga te, które nie są z tej owczarni, które nie doznały łaski wiary. Chcę podnosić, leczyć i umacniać tymi środkami, które nam zostawił Chrystus Pan – Słowem Bożym i Sakramentami świętymi. Mam być stróżem wiary i czystości obyczajów” [5.04.1992].

A podczas ingresu do katedry łowickiej mówił: „Będę miał zawsze w pamięci słowa św. Pawła Apostoła skierowane do swego współpracownika Tymoteusza: «głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę – w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością»” [ 2 Tm 4, 2; 12.04.1992].

Oto jakże wymowne znamiona biskupa Alojzego, czujnego strażnika, odważnego proroka, wiarygodnego świadka i wiernego sługi Chrystusa pośród swojego Kościoła.

  1. Jak więc dzisiaj nie wypowiedzieć przed Wiecznym Pasterzem dziękczynienia za to, co przez ręce biskupa Alojzego tutaj się dokonało: był dla diecezji pierwszym Ojcem, na barkach którego spoczęła odpowiedzialność za zorganizowanie nie tylko struktur administracyjnych, ale przecież także za duszpasterstwo. Liczba dzieł jest naprawdę imponująca: powołanie do życia Wyższego Seminarium Duchownego, Kurii i Sądu Biskupiego, Kolegium Teologicznego, Domu Kapłana Seniora, przywrócenie kultu św. Wiktorii, patronki Łowicza i diecezji oraz ustanowienie ogólnodiecezjalnego święta ku jej czci, powołanie rozgłośni diecezjalnej „Victoria”, erygowanie diecezjalnej „Caritas” i Stowarzyszenia „Konfraternia św. Wiktorii”, zwołanie I diecezjalnego Synodu, a także przyjęcie na Błoniach Łowickich papieża Jana Pawła II podczas jego VII pielgrzymki do Ojczyzny. Oto są plony życia pasterskiego – plony ofiarnej służby Kościołowi i ludziom.

To także piękne wypełnienie jego biskupiego zawołania Christo in aliis servire – służyć Chrystusowi w drugich. A służba ta była pracowita, niezwykle twórcza i bez wytchnienia. W specjalnym wydaniu Informatora Łowickiego z okazji jego 80. urodzin można było przeczytać: Pobyt biskupa Alojzego Orszulika w Łowiczu, to piękna karta w dziejach miasta. Jego zasługi w dziele ratowania i odnowy powierzonego mu dziedzictwa kulturowego, rozwoju miejscowego szkolnictwa wyższego oraz zaproszenie Ojca Świętego są nie do przecenienia. Nawiązują do najlepszych tradycji i historii Łowicza – miasta prymasów.

A kilka lat później – po przejściu w stan spoczynku – bp Alojzy powiedział: „Diecezja łowicka zawsze pozostanie głęboko w moim sercu; ją bowiem poślubiłem aktem nominacji Ojca Świętego Jana Pawła II i mocą konsekracji” [8.12.2009]. Jakie to wymowne wyznanie Pasterza, który umiłował swój Kościół, i do końca go umiłował.

  1. 9. Z wdzięcznością wobec zmarłego biskupa Orszulika wspominam naszą dobrą, braterską współpracę między naszymi Kościołami: Łódzkim i Łowickim od pierwszych chwil utworzenia diecezji łowickiej w tak bliskim sąsiedztwie z Łodzią. Wspólne dzielenie odpowiedzialności za nasze Kościoły nabrało szczególnego wymiaru od czasu ustanowienia przez św. Jana Pawła II metropolii łódzkiej, którą stworzyły nasze obydwie wspólnoty diecezjalne. Biskup Alojzy, przez wszystkie lata, także po przejściu na emeryturę, był zawsze żywo obecny w naszych wzajemnych relacjach. Jemu też poniekąd diecezja łódzka zawdzięcza wizytę Jana Pawła II już podczas trzeciej papieskiej pielgrzymki do Polski w 1987 roku.
  2. 10. Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Jezus obumierając za nas, daje nam siłę, abyśmy się nie lękali, lecz byli zdecydowani na życie nie dla siebie. Wzywa nas, abyśmy Go naśladowali w posłuszeństwie Ojcu, abyśmy nigdy nie wycofywali się ze służby. I prosi każdego, kto dobrowolnie będzie chciał Mu służyć, aby szedł za Nim i był tam, gdzie On jest.

Wiara daje nam nadzieję, że zmarły biskup Alojzy, który szedł za Chrystusem przez całe swe życie, jako sługa Chrystusa jest teraz razem z Nim. Z domu Ojca mówi do nas słowami proroka Izajasza: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia [Iz 25, 9].  Amen.

 

Podobne