422. Seminaryjna pielgrzymka do Rzymu – część 9

4 MAJ 2014
admin

Zachwyceni Asyżem nocą, postanowiliśmy wrócić do tego miasteczka także w dzień. Również dlatego, że teraz już było możliwe wejść do kościołów związanych z życiem św. Franciszka i św. Klary. I znów wędrowaliśmy po urokliwych uliczkach Asyżu, dużo bardziej gwarnych i zatłoczonych niż w nocy (choć i wtedy nie brakowało turystów i pielgrzymów). Na naszym szlaku znalazł się romański kościół św. Rufina, który pełni rolę katedry. To właśnie tutaj znajduje się chrzcielnica, przy której ochrzczono św. Franciszka. Zaszliśmy również do Bazyliki św. Klary, w której znajdują się relikwie założycielki ss. klarysek oraz słynny Krzyż z San Damiano. Dużą dozą wiedzy służył tutaj nasz o. Duchowny, który zwrócił nam uwagę na pewien przełom w myśleniu o Krzyżu, jaki dokonał się od czasów Biedaczyny z Asyżu. Do św. Franciszka Jezus Ukrzyżowany ukazywany był jako Chrystus Uwielbiony. Choć był rozpięty na Krzyżu miał otwarte oczy, a Jego cierpienia i męka znikały pod Boską potęgą i chwałą. Jezus na Krzyżu modlił się z rozłożonymi rękami, jak kapłan podczas Mszy św. Dopiero potem zaczęto bardziej eksponować dosłowność cierpienia, ludzką stronę Męki naszego Zbawiciela. Ten przełom w patrzeniu na Ukrzyżowanego wiązał się ściśle z duchowością franciszkańską, która była bardzo bliska życia ludzkiego w wymiarze jego cielesności. Udało nam się także znaleźć dom rodzinny św. Franciszka, w którym jako syn handlarza materiałami marzył, by być rycerzem, i by wreszcie odkryć to, co było prawdziwą jego walką.

Najważniejszym miejscem, które nawiedziliśmy w Asyżu, była oczywiście Bazylika św. Franciszka. Samo miasto leży na terenie czynnym sejsmicznie i drgania ziemi zdarzają się w tej okolicy nader często. Ale jedno z nich okazało się bardzo silne. 26 września 1997 roku potężne trzęsienie ziemi zawaliło część sklepienia Bazyliki św. Franciszka. Zginęły wtedy cztery osoby, w tym jeden Polak. Dziś już prawie nie ma śladu po tamtym tragicznym wydarzeniu, Bazylika jest odrestaurowana, udało się także odtworzyć część fresków sklepienia. W samej Bazylice, w górnym i dolnym kościele, znajduje się wiele skarbów kultury, między innymi freski Giotta, Cimabue oraz Simone Martiniego. Z bazyliką związany jest także polski akcent. W jednej z bocznych kaplic w 1253 roku odbyła się kanonizacja św. Stanisława, biskupa i męczennika, głównego Patrona Polski zabitego na rozkaz króla Bolesława Śmiałego w 1079 r., a którego uroczystość za kilka dni będziemy obchodzić w naszym kraju. Miejscem jednak szczególnym jest grób św. Franciszka znajdujący się w specjalnej kaplicy, w krypcie pod dolnym kościołem. Także tutaj mogliśmy polecać nasze intencje, ufając, że tak ważny patron, jakim jest św. Franciszek, wyprosi nam i naszym dobroczyńcom potrzebne łaski. Pamiętaliśmy także o naszej diecezji, polecając zwłaszcza sprawę powołań i naszych pasterzy.

Wychodząc poza bramę miasta, zeszliśmy jeszcze kilkaset metrów do kościółka San Damiano. Droga w dół prowadziła przez rozległy ogród oliwny. Aż trudno uwierzyć, żeby ta ewangeliczna sceneria nie przywodziła Franciszkowi na myśl tamtej nocy, kiedy Jezus przed Męką z trwogą modlił się do Ojca. Tak bardzo Ewangelia przeniknęła to miejsce – przypominała nam o tym teraz także przyroda. W kościółku San Damiano św. Franciszek przeżył objawienie, bo to właśnie tutaj usłyszał słynne słowa: „Idź i napraw mój dom”. Franciszek zrozumiał to polecenie bardzo dosłownie i zaczął odbudowywać zrujnowany kościółek. Nie wiedział jeszcze, że jego święte życie pomoże odbudować Kościół powszechny, który już nie pierwszy raz w historii, i jak się okazało, nie po raz ostatni, kruszony był przez słabość ludzką i grzech. Bóg jednak nigdy nie przegrywa i życie Biedaczyny z Asyżu oraz dzieła, które pozostawił są tego najlepszym przykładem.

Po powrocie do Folighno, spakowaliśmy nasze rzeczy i ruszyliśmy w dalszą podróż. Nie zatrzymując się już zbyt często na ziemi włoskiej spieszyliśmy do Ljubljany, w której mieliśmy przenocować. Na miejsce dotarliśmy już późnym wieczorem. I znów Pan Bóg dał nam znak swojej Opatrzności i potwierdził, że w Bożym świecie nie ma przypadków. Już na samym początku naszej pielgrzymki, o. Duchowny czytał nam w ramach lektury duchowej fragmenty dziennika duchowego papieża Jana XXIII, jeszcze wtedy błogosławionego. Na którejś ze stronic Dobry Papież zanotował swoje wspomnienia rekolekcyjne z domu oo. jezuitów w Ljubljanie. Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że będziemy mieszkać właśnie w tym domu! Wcześniej nie skojarzyliśmy tych faktów, dopiero po przyjeździe, doznaliśmy olśnienia. Na miejscu odprawiliśmy Mszę św., zjedliśmy kolację i udaliśmy się na spoczynek. Byliśmy ciekawi Ljubljany, ale więcej o stolicy Słowenii mieliśmy się dowiedzieć następnego dnia. Jutro rano miał przyjechać nasz specjalny przewodnik…

Podobne