190. Ludzie Boga

2 MARZEC 2011
admin

Bohaterowie filmu, aby była owocna ich posługa, upodobnili się w ubóstwie i prostocie życia do mieszkańców algierskiej wioski, zaś w swojej służbie czerpali wzór z samego Chrystusa, który przeszedł przez życie dobrzy czyniąc. Nie zważając na pochodzenie, praktykowaną religię czy wyznawane wartości traktowali wszystkich jak przyjaciół, tak jak Chrystus wszystkich bez wyjątku umiłował swoją odkupieńczą miłością. Dali przykład, jak należy kochać Chrystusa… nie w Boskiej abstrakcji ale w konkretnym człowieku.

Według mnie najbardziej poruszającym momentem w omawianym dziele filmowym była sprawowana przez mnichów Eucharystia z czytanym fragmentem Ewangelii według świętego Łukasza: „Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je, a kto je straci, ten je zachowa (Łk 17,33). To uczestnictwo w eucharystycznej ofierze Baranka, stało się antycypacją ich najpełniejszego uczestnictwa w dziele Chrystusa poprzez śmierć męczeńską. Mogę zaryzykować stwierdzenie, iż była to modlitwa, aby dobry Bóg – który ich wybrał i powołał – przyjął ofiarę z ich życia.

W moim przekonaniu film pokazuje żywą wiarę, przejawiającą się nie we wzniosłych naukach o Stwórcy wszechświata czy pełnym sentymentalizmu wzdychaniu do Boga, ale na konkretnych życiowych wyborach. Przedmiotem wiary dla filmowych trapistów było nic innego, jak uczenie się życia z Bogiem, aby móc żyć z Nim w wieczności (św. Rafał Kalinowski). Zakonnicy z klasztoru w Tibherine to nie byli półbogowie, czerpiący siłę do posługi z mistycznych uniesień. To byli ludzie, w których wiara i zaufanie nieustannie zmagała się z ludzkim strachem i niepewnością. Lęk przed pustką śmierci powoli przemieniał się w nadzieję na ostateczną przyszłość w Bogu, nadającą wszystkiemu sens i cel. Budziła ona pewność, że nic w życiu nie dzieje się na próżno, a to, co uczynią w imię Boga, nie popadnie w zapomnienie.

Dla mnie, kleryka Wyższego Seminarium Duchownego, „Ludzie Boga” to piękna opowieść o sile wiary – wiary, która pielęgnowana rodzi nadzieję oraz pobudza do coraz większej miłości Boga i bliźniego. Miłości, która usuwa lęk przed śmiercią ufnie zapewniając nas, że zarówno w życiu jak i w śmierci należymy do Pana.

Ten film uświadomił mi, iż na próżno szukać niepodważalnych, stałych podstaw wiary. Wierzyć to znaczy zaryzykować wszystko od nowa, od początku (R.Guardini). Wiara nie jest celem podróży, spokojnym portem dla duchowych rozbitków, ale drogą ku nieznanej krainie, którą Bóg obiecał nam jak niegdyś Abrahamowi.

Człowiek Boga to ten, który zawierzając Mu nieustannie żyje obietnicą. A obietnica ze swej natury odnosi się zawsze do przyszłości. W życiu człowieka wierzącego przyszłość ma pierwszeństwo w stosunku do teraźniejszości, mimo, że teraźniejszość jest znana, a przyszłość mroczna, zagadkowa i nieprzewidywalna. Jednakże człowiek wierzący bardziej ceni sobie niepewność wiary i przyszłość niż pewną teraźniejszość. Wierzy bowiem w obietnicę Bożą, widzi w Niej drogowskaz i ufa, że Bóg poprowadzi go do jasnej przyszłości przez mroczne, niepewne drogi. Taka właśnie wiara była udziałem mnichów w klasztorze u podnóża gór Atlas, ona oświeciła im mroki życia i uświęcała każdą chwilę poświęconą dla bliźniego. I o taką wiarę proszę Cię Panie…

kl. Piotr Miazek

Podobne